Liebster Blog Award

Cześć moje misie! :)
Dzisiaj post o nominacji do Liebster Blog Award. Nominację dostałam od Moniki z bloga Aparatka 20. Jako, że jestem osobą, która lubi takie pomysły to chętnie biorę udział i dziekuję! :)

,Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

 1. Jaki kosmetyk uważasz za bubel i bez jakiego nie jesteś teraz w stanie się obejść który przetestowałaś na sobie? 
Powiem szczerze, że na wpadłam jeszcze na takiego wielkiego bubla, aczkolwiek podczas testowania kosmetyków Marionu kompletnie nie podeszły mi płatki na wągry z ich firmy ;) 
A aktualnie nie umiem obejść się bez balsamu do ciała, ponieważ moja skóra stała się MEGA sucha!
2.  Jaki masz przepis na zrobienie udanego Sylwestra u siebie?
Najbliżsi, dobre jedzenie i niezła muza ;) 
 3.Co uważasz o moim blogu?
Jest w porządku ;) Ładny i przejrzysty.
4. Czy dążysz po trupach do celu?
Absolutnie!
5. Jaka jest twoja ulubiona piosenka tygodnia?
S.O.S Indila
6. Co sądzisz o typie komórki iPhone?
Fajny gadżet, ale zupełnie niepotrzebny. Jak dla mnie telefon to urządzenie, dzięki którym mogę się porozumieć ze znajomymi, rodziną, który nie rozładowywuje się codziennie.
7. Co cię skłoniło do założenia bloga i z kąt masz pomysły na coraz nowsze wpisy?
Od zawsze lubiłam się dzielić z chwil z mojego życia :) Kiedy pewnego dnia zaczęłam wyszukiwać opinii o kosmetykach od blogerek postanowiłam założyć swój ;) 
8. Jaką muzykę preferujesz na Sylwestra?
Każdą :]
9. Jak ci minęły Święta Bożego Narodzenia?
Krótko. Nadeszły i odeszły 
10. Jaka jest najlepsza rzecz która ci się przydarzyła w życiu?
Spotkanie mojego narzeczonego ;) 
11. Czy lubisz zimę? Jeżeli tak to za co?
Nie. Trzeba się wtedy ciepło ubierać. Zazwyczaj zimą jestem chora. 

Będzie mi miło jeśli do zabawy dołączy się:
http://dlaniejdlaniego007.blogspot.com/
http://smallredcherry.blogspot.com/
http://5fiveoblog.blogspot.com/
http://chemical-cheap.blogspot.com/
http://xmagda94x.blogspot.com/
http://anioleek89.blogspot.com/
http://krytycznymokiemtesterki.blogspot.com/
http://rzetelne-recenzje.blogspot.com/
www.swiat-recenzji.pl
http://pozytywnamama.pl/
http://gosiatestuje.blogspot.com/

A pytania to:
1. Jaki jest twój ulubiony kosmetyk?
2. Na jaki kolor najczęściej malujesz paznokcie?
3. Dlaczego zdecydowałaś się być blogerką lifestylową?
4. Jak najczęściej spędzasz wolny czas?
5. Ile czasu przeważnie przeznaczasz na zakupy?
6. W jakiej drogerii najczęściej kupujesz produkty kosmetyczne? ( i nie tylko :P)
7. Gdybyś miała opisać siebie w jednym słowie, jakie by było?
8. Ulubiona książka?
9. Ulubiona potrawa?
10. Ulubiona forma aktywności fizycznej?
11.  Jakie miejsce chciałabyś odwiedzić? 

A z okazji zbliżającego Sylwestra życzę Wam DOSIEGO ROKU! :) Oby postanowienia noworoczne zaczęły się sprawdzać, a każdy dzień przynosił wiele niespodzianek! :)

Do zobaczenia w 2015!

Buziaczki, Patka! :*


 
Manicure hybrydowy

Manicure hybrydowy

Hej Wszystkim! :)
Święta, święta i po świętach ... Chociaż te najważniejsze już się skończyły to przed nami jeszcze zabawa do białego rana w Sylwestra a ja już czuje się pełna. Kolacja wigilijna, ciasta, sałatki to coś co misie lubią, ale nie lubi ich nasza sylwetka :) Nie chcę nawet stawać na wadze i przekonywać się ile mi przybyło :)

Co by nie zanudzać o tym ile, kto przytył dzisiejszy post będzie o moim prezencie, który dostałam od narzeczonego na Święta :)

Od zawsze byłam fanką paznokci, co prawda nie lubiłam i nadal nie lubię nabierać im kształtu, ale uwielbiam je malować ;) Kilka lat wstecz tworzyłam różne wzorki, czasami nawet koleżanki prosiły mnie o zrobienie pazurków na wyjście ;) Od jakiegoś czasu myślałam o manicure hybrydowym i chciałam zakupić sobie lampę UV. Mój Mikołajek dobrze mnie słuchał i spełnił moje marzenie ;)

Zobaczcie co znalazłam w paczuszce ;)
Oczywiście rzecz bez której lakier nie utwardziłby się, czyli lampa UV ;)
Mega paka lakierów ;) Kolory są świetne, mają bardzo dobrą pigmentację, aczkolwiek najlepiej jest nakładać dwie warstwy.
Buteleczka 6 ml ;) Plusem w tych lakierach jest to, że są one plastikowe, więc opcja potrzaskania jest zerowa :) Znalazłam jednak ich wadę. Nie mają ani numerków, ani zaznaczonych kolorów. Na szybko malowałam i przyklejałam karteczki na buteleczce, aby za każdym razem nie odkręcać i sprawdzać koloru.
Baza + top coat ;)
Primer, przedłużający trwałość lakieru
Preparat do usuwania skórek
Clener, czyli odtłuszczacz oraz aceton do usuwania hybrydek ;)
oraz niezbędne pilniki, bloczek polerski i waciki bezpyłowe :))

Jak dla początkujących myślę, że jest to świetny zestaw, aczkolwiek po zrobieniu pierwszych hybryd mam pewne obawy ...

Moje pierwsze paznokcie trzymały się... kilka dni. Niestety nie mogę rozgryźć co jest winą takiej nietrwałości. Nie jest to może straszna tragedia, bo nie odchodzą one płatami, aczkolwiek odpryski nie są już takie efektowne i trzeba latać i uzupełniać.
Dlatego mam pytanie dla kobietek robiących hybrydy, co może być przyczyną odpadania?

Czytałam w Internecie, że nie są to lakiery super trwałości, aczkolwiek dużo osób sobie je polecało. Dlatego na razie wykluczyłam tą opcję. Robię właściwie wszystko jak należy. Być może kładę zbyt dużą warstwę bazy lub lakieru? Nie mam pojęcia. Na palcach wskazujących pojawia się coś w rodzaju błonki, powstania powietrza tuż przy paznokciu. Natomiast przy innych ta wada pojawia się z boku płytki.
Dlatego rozważam opcję zakupienia bazy i topu bądź produktu 2 w 1 z innej firmy. Może to rozwiąże mój problem.
A zaraz po pomalowaniu moje pazurki wyglądają tak:

Muszę nabrać wprawy, ponieważ kompletnie nie umiem równo pomalować płytki. Zawsze albo wjadę na skórki, albo lakier wygląda jak podziargany tuż przy nich :P

Zastanawia mnie też trochę fakt ich błyszczenia. Zawsze paznokcie hybrydowe kojarzyły mi się z mega błyszczeniem a tutaj nie ma aż takiego efektu. Są one bardzo ładne, ale nie wyglądają jak hybrydy, tylko jak pomalowane zwykłym lakierem.

Nie dodając im już więcej wad chcę powiedzieć, że i tak jestem z nich zadowolona ;) Jak tylko rozgryzę problem w trwałości i będą one pięknie i długo lśnić to będzie SUPER ;)

Lubicie hybrydy? A może często zmieniacie kolor z nudów i nie polecacie takiego rozwiązania?

Buziaczki, Patka! ;)

Wesołych Świąt!

Wesołych Świąt!

Hej! :)

Z racji tego, że dzisiaj wyjeżdżam na Święta do mojej babci chciałabym z całego serca życzyć wszystkim Wesołych ŚWIĄT! Przede wszystkim pogody ducha, zdrowia, szczęścia i ŚNIEGU! :*

W tym roku przyznam się szczerze,że Świąt kompletnie nie czuję. Ten brak śniegu potęguje ten fakt. Szaro, buro, wiatr i deszcz to nie pogoda na Wigilijną Kolację. Na szczęście ubrana choinka w domu przypomina mi o tym, że już jutro ten dzień.
W poprzednim poście pisałam Wam, że w mojej rodzinie nie obdarowywujemy się prezentami. Od kiedy jestem z moim narzeczonym co roku przed Świętami robimy sobie drobne upominki :). Co dostałam w tym roku możecie zobaczyć na moim Instagramie . Oczywiście nie umknie to mojemu blogowi i niedługo pojawi się o tym pościk :)

Przy składaniu życzeń chciałabym również bardzo podziękować wszystkim, którzy mnie czytają. Ostatnio zauważyłam, że jest Was coraz więcej. DZIĘKUJĘ! :* Dziękuję również za to, że zawsze pojawi się ktoś, kto skomentuje moje posty i mobilizuje mnie do pisania kolejnych i kolejnych ;)

Pora zregenerować akumulatory i brzuszki na natłok pysznego jedzonka ! :)

Jeszcze raz wszystkim, WESOŁYCH ŚWIĄT!

Buziaczki, Patka! :)
Przepis

Przepis

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie i przepraszam, że trochę się nie odzywałam :). Chodziłam na praktyki, a jak z nich wracałam to miałam ochotę tylko wylegać się w łóżku nic nie robiąc :P

Ale dosyć tej laby! W końcu nadchodzą święta. U mnie idą pełną parą, w dodatku mój tato obchodzi imieniny i przychodzą goście, więc dodatkowo muszę się zmobilizować i szybciej ogarniać mieszkanie i wypieki :)
Na szczęście nie muszę latać za prezentami, ponieważ u mnie w rodzinie nie ma tradycji obdarowywania się upominkami. Zawsze ktoś tylko sypnie jakiś grosik :). Prezenty robię z mamą dla taty i ja sama dla mojego narzeczonego :)

Szykując się na przyjęcie gości postanowiłam upiec ciasto marchewkowe, które pokochałam od pierwszego zjedzenia :) Przepis jest banalnie prosty, wykonanie szybkie a samo ciasto... jeszcze pyszniejsze ! :)

Dlatego z dzisiejszym postem niosę Wam wykonanie tego cudeńka! :)

Potrzebujemy: 
1 szklankę oleju
4 jajka
2 szklanki marchewki
2 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka sody
szczypta soli
pół szklanki rodzynek
1 starte jabłko
2 łyżeczki przyprawy do piernika
Wszystko podaję Wam w miarach stołowych, żebyście nie musiały latać i odmierzać wszystko na wadze :)

Wykonanie:
Jajka ucieramy z cukrem na puszystą masę
Do masy stopniowo dodajemy mąkę, proszek do pieczenia, sodę, cynamon, sól, przyprawę do piernika, marchewkę z jabłkiem i rodzynkami oraz olej.
Na wysmarowaną blachę tłuszczem i mąką wykładamy masę i pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 45-60min.

* możecie sprawdzać sobie czy ciasto jest w środku dobre za pomocą wykałaczki :) Powinna ona być lekko mokrawa.
Zawsze piekłam to ciacho w zwykłej dużej blaszce, ale w tym roku kupiłam sobie do niego keksówkę i już teraz wiem, że to był strzał w 10!


Chcę jeszcze podziękować Magdzie z bloga http://5fiveoblog.blogspot.com/ za możliwość testowania szamponu oraz odżywki marki Aussie. Niestety ja nie dostałam się do grona ambasadorów, ale cieszę się,że mogę wykorzystać i sprawdzić tą markę.
Po otrzymaniu szamponu od razu otworzyłam go, by sprawdzić ich zapach. Normalnie zamarłam! Zapach jest FENOMENALNY! Pachnie boską gumą do żucia ! Nie mogłam się powstrzymać i już dzisiaj pobiegłam do łazienki go sprawdzić. Zapach utrzymuje się jeszcze po jakimś czasie od użycia :) Nie użyłam odżywki, ale już wiem, że to było błędem, gdyż nie mogłam w ogóle rozczesać moich włosów :(.
Myślę, że kiedyś skuszę się na ten pełnowymiarowy produkt!

A jak u Was dziewczynki? Przygotowania do Świąt pełną parą? Pichcicie coś czy raczej to sobie odpuszczacie i zajmujecie się innymi sprawami?

Buziaczki, Patka! :)
Na zdjęciu moja malutka ledowa choineczka, którą podarowałam Pozytywnej Mamie w ramach Mikołajek Blogerskich :)
Blogerskie mikołajki

Blogerskie mikołajki

Hej ;)
Zgodnie z obietnicą dzisiaj pochwalę się Wam co dostałam w akcji mikołajek blogerskich organizowanych przez dziewczyny z bloga goodtotry . ;)





 Źródło: http://www.goodtotry.pl/2014/11/mikoajki-blogerskie-z-good-to-try-zgos.html?showComment=1415009844106#c5753037334401679232

O całej akcji dowiedziałam się od Patrycji z bloga Amethyst . Po raz pierwszy spotkałam się z taką zabawą i jestem z niej mega, mega zadowolona ;) Dziewczyny, świetny pomysł! :)
Jeśli za rok pojawi się podobna akcja z chęcią się do niej zgłoszę :)

Co to właściwie za zabawa?
Akcja polegała na wysłaniu wylosowanej osobie paczki świątecznej. Aby ułatwić jej komponowanie podczas zgłaszania się do zabawy była możliwość napisania jakie są preferencje co do prezentu.
Pech chciał, że moja blogerka nie napisała co chciałaby dostać, więc miałam nie lada problem! Na szczęście udało mi się trafić w gust i bardzo się z tego cieszę.
Serdecznie Cię pozdrawiam Pozytywna Mamo! :*

Na początku miałam trochę wątpliwości co do całej akcji, ponieważ nie chciałam dostać bubla, przeterminowanego kosmetyku lub produktu, który już posiadam w swojej kolekcji. Nie chciałam też, żeby była to dziewczyna z rzędu: obs za obs, kom za kom, ale zaufałam dziewczynom i nie zawiodłam się.


Paczuszkę otrzymałam od Martyny z bloga słodkimnałogiem , której chciałam serdecznie podziękować za prezent, który spełnił moje oczekiwania :*

Dość gadaniny, przejdźmy do zdjęć! :D

Oto co dostałam:
 Jestem fanką różnych dupereli :D Wolę dostać kilka prezentów, niż jeden, dlatego po odpakowaniu uśmiech od razu pojawił się na mojej twarzy ;). Do prezentów dostałam 3 próbki kosmetyków oraz kartkę świąteczną.

 Pierwszym produktem był lakier do paznokci o strukturze piasku z dodatkiem brokatu firmy Wibo. Na zdjęciu wygląda na niebieski, ale zdjęcie poniżej dobrze odzwierciedla jego kolor, czyli zielony :)

Następny prezencik to krem do rąk od Yves Rocher o boskim zapachu jeżyn! Krem ma intensywny zapach, doskonale nawilża i pięknie pachnie! Ostatnio posmarowałam sobie nim dłonie w autobusie i później z dobre 10 minut odczuwałam zapach kremu nie zbliżając dłoni do noska :). Strzał w 10! :)
Mówiąc o dłoniach, kolejnym ujrzanym prezentem był peeling do dłoni również marki Yves Rocher. Również uwalnia bardzo ładny zapach ;) Dużo o nim nie napiszę, ponieważ nie miałam jeszcze okazji go użyć. Natomiast już wiem, że także przypadnie mi do gustu :)
Martyna zadbała, żeby moje usta tej zimy nie były wysuszone, dlatego do paczuszki dorzuciła balsam do ust marki Flos-Lek o cudownym zapachu :) Dobrze nawilża, nie wysusza;))
Gwóźdź programu zostawiłam na sam koniec, czyli słynne na calą blogosferę woski Yankee Candle. Dość długo, długo zwlekałam z zakupem tych wosków, miałam zakupić sobie kilka i specjalny do nich kominek. Teraz - nie mam wyjścia! :) Muszę uciekać do sklepu i go kupić. Czekam tylko na święta, bo możliwe, że jakiś mikołaj podrzuci mi taki prezencik :). 
Snow in love to dość intensywny zapach i unosił się od samego początku odpakowania paczuszki. Zobaczymy jak będzie pachnieć po zapaleniu ;)


Z akcji blogerskiej jestem bardzo zadowolona, prezenciki to strzał w 10! Zarówno dla ciała jak i noska, ponieważ zapachy tych podarunków są boskie! ;) 
Jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję mojemu mikołajkowi jak i organizatorkom za możliwość uczestnictwa w tak świetnej zabawie, pomimo niewielkiej ilości obserwatorów. 
DZIĘKUJĘ! :*

A jak u Was? Brałyście udział w akcji? Pochwalcie się, z chęcią pooglądam Wasze prezenciki ! ;)

PS. Ostatnio przybyła mi ilość oglądających mojego bloga za co serdecznie dziękuję! :) Mam nadzieję, że będzie Was więcej. :* :* 


WSZYTSKIEGO DOBREGO Z OKAZJI MIKOŁAJEK, DUŻO, DUŻO PREZENTÓW życzę JA oraz moja mikołajkowa Marilyn :D :* 


Buziaczki, Patka! :)
DIY

DIY

Hej! :)
Postanowiłam napisać dla Was posta i podzielić się  moim hobby - decoupage :)

Jest to sztuka robienia czegoś - z - niczego. Polega na ozdabianiu powierzchni różnych przedmiotów serwetkami. Zaraziłam się tym już około dwóch lat temu, podczas oglądania kobitki na Youtubie, która wykorzystuje tą technikę. Wyglądało to niesamowicie, a przy tym dość prosto, więc postanowiłam spróbować.Od tego momentu mam bzika na punkcie serwetek :D. Mam ich sporą kolekcję i nadal mi mało! :D
Decoupage jest banalnie prostą sztuką, która polega właściwie tylko na przyklejeniu jednej warstwy chusteczki specjalnym klejem i ozdobienie w razie potrzeby :)
Chcę Wam pokazać kilka moich "dziełek", które bardzo są przydatne w codziennym moim życiu ;)



Szkatułka, którą właściwie miałam pewnego dnia wyrzucić, teraz chowa w niej moje skarby :)



Klipsy na zdjęcia z marnym, zielonym "szkiełkiem". W wersji serwetkowej podoba mi się bardziej :)


Stary segregator po kolejnej dziecięcej kolekcji teraz kompletnie jej nie przypomina :)


Jako, że jestem kobietą, uwielbiam buty i gromadzę po nich pudełka. Dlaczego mam je wyrzucać, jak mogę nadać im nowe życie ? :)


Pewnego dnia mój tato przyniósł z pracy karton po papierze ksero, który miałam wyrzucić. Na szczęście tego nie zrobiłam i teraz chowa w nim czapki, szaliki i rękawiczki ;)






Osobiście bardzo zachęcam Was do robienia takich cudeniek. Nie musimy wydawać fortuny a dodatkowo możemy ozdobić przedmiot według własnego uznania :)

W dzisiejszym poście zachęcę i pokażę co wymyśliłam tym razem! :)

Ostatnio kupiłam sobie nową choinkę, ponieważ moja staruszka marnie już wygląda :p. Chciałam też znaleźć do niej jakieś fajne bombki, ale zorientowałam się, że mam w szafie stare, które były hitem lat 80. i 90. Postanowiłam wykorzystać moją chęć i trochę je odrestaurować :)
 Aby rozpocząć ich zmianę i robienie na nich cokolwiek najpierw zmyłam starą farbę. Zwykła woda i ściereczka w zupełności wystarcza. ( najpierw zanurzyłam je w wodzie, ułatwiając sobie zmywanie)
 Po tej czynności moje bombeczki wyglądały tak:
 Generalnie mogłabym je zostawić, ale chciałam zrobić większy efekt - WOW :)

Wiecie, że mam też bzika na punkcie pazurków i oprócz bogatej kolekcji serwetek mam w domu trochę ozdób do ozdabiania paznokci ;) Tym razem wykorzystałam je do zdobienia moich bombeczek :)

Jest to zadanie dość pracochłonne, ponieważ trzeba przyklejać każdy brokacik osobno. Ale jest po co :) : 
 Tak obecnie wygląda mój parapet :D. Kuliste bombeczki mienią się już w różnych kolorach, zostały mi jedynie figurki nad którymi muszę się zastanowić :P
Już nie mogę doczekać się ubierania mojej choinki i pokazania Wam jak nowe bombki na niej wyglądają :)

Mam nadzieję, że troszkę zachęciłam Was do ozdabiania starych rzeczy, które nadawałyby się już do wyrzucenia :)

Słyszałyście już o decoupage? Mieliście już okazję zdobić tą techniką ?

Buziaczki, Patka! :)
Lactacyd - zadbaj o sfery intymne

Lactacyd - zadbaj o sfery intymne

Witajcie :)
Dzisiaj o produkcie, który mam możliwość stosowania dzięki Superpharm, która co jakiś czas organizuje dla swoich klientów otrzymanie produktu za 1grosika :) Są to moje ulubione akcje, które polegają na szybkości :D Mi się udało i testuję ;)
Lactacyd Pharma to nowość na polskim rynku. Do wyboru 4 warianty: ultra-delikatny, ochronny, nawilżający, łagodzący. Ja wybrałam ochronny.
Ochronny płyn ginekologiczny Lactacyd Pharma pomaga zapewnić aktywną ochronę przed infekcjami bakteryjnymi. Zawiera naturalne składniki hamujące rozwój bakterii, dzięki czemu zapobiega nawrotom infekcji oraz powstawaniu nieprzyjemnego zapachu.
Zalety: wzbogacony o antyseptyczny ekstrakt tymianku oraz zawiera naturalny środek antybakteryjny.

Jako, że czasami jestem niezłą psują tak w tym wypadku od razu zepsułam pompkę dozującą płyn :D. Albo po prostu tak miało być. Nie wiem.
Słyszałam dużo pozytywnych opinii na temat marki Lactacyd, dlatego wierzę tej marce. Płyn ma rzadką konsystencję i jest przezroczysty. 

Niestety nie podoba mi się kompletnie jego zapach, ale to pewnie zasługa tego, że nie znajduje się tam zbytnio podrażniających dodatków zapachowych ;). Jest delikatny, dobrze się pieni i myślę (niewidzialnym okiem), że równie dobrze pielęgnuje strefy intymne. Moja skóra nie ma skłonności alergicznych, dlatego nie jest wymagająca co do płynów intymnych. Niemniej jednak myślę, że spokojnie sprawdzi się na wymagającej skórze ;)
Cena: 12.99, dostępny w każdej drogerii
Ocena: 4/5 - odejmuję za ten zapach ;)


Wczoraj wysłałam swoją paczuszkę na blogerskie mikołajki organizowane przez dziewczyny z bloga http://www.goodtotry.pl a już dzisiaj zapukał do mnie kurier z przesyłką od blogerskiego mikołaja :) Prezenty bardzo mi się spodziewały i dziękuję bardzo ;). Niedługo pochwalę się jej zawartością.


Buziaczki, Patka! :)

Testujemy - Biedronka!

Testujemy - Biedronka!

Hej ;)
W poprzednim poście wspominałam Wam, że udało mi się zostać testerką Biedronki ;) W czwartek zapukał do mnie kurier z przesyłką ;)

Krótko o akcji:
Biedronka szuka co miesiąc nowych 1000 testerów swoich nowych produktów, by wybrali jeden najlepszy, który trafi na półki sklepowe ;) O akcji usłyszałam już jakiś czas temu, ale dopiero w tym miesiącu udało mi się zakwalifikować do testów. Serdecznie zapraszam Was do udziału w tej akcji.
 Link do rejestracji znajdziecie TUTAJ
W tym miesiącu testujemy mydła w płynie ;)
 Pięć 100ml buteleczek z pompką, każda o innym zapachu. I tak od lewej:
-Creamy Orchid -> kremowa orchidea
- Oriental Night -> tajemniczy Zingiber ( po wygooglowaniu wyskoczył mi... IMBIR :D)
- Hawaiian Dream -> Canaga  ( ylang-ylang)
- Pure Flower -> irys
- Green Touch -> aloes

Szczerze mówiąc jestem w szoku co do zapachów ;) Skład wszystkich to angielskie nazwy kwiatów, czy ekstraktów. Byłam ciekawa zapachów Oriental oraz Hawaiian i jestem w szoku, ze to właśnie te zapachy!

Creamy Orchid, Pure Flower oraz Green Touch to zapachy delikatne, takie jak na mydło przystało, kremowe i łagodne.
Hawaiian Dream oraz Oriental Night mnie zaskoczyły totalnie! Raz, ze względu na te tajemnicze nazwy, które później okazały się dość charakterystycznymi i znanymi ekstraktami, a dwa -są mocne! Z jednej strony podobają mi się ze względu na ich wyrazistość a z drugiej są zbyt intensywne i jak to stwierdziłyśmy z mamą - męskie :D.

Pierwsze wrażenie: nie chciałam na początku myć rąk, a powąchać każde mydło z osobna :D.
 Akcja z testowaniem polega na wybraniu jednego zapachu, więc podczas obwąchiwania każdego powstał mi w głowie ten dominujący. Niestety, podczas umycia rąk, kolejność zmieniła się diametralnie! :)
Co innego zapach "na sucho", co innego próbować w kontakcie z pH skóry :D
Niemniej jednak na dzień dzisiejszy moim numerem jeden jest PURE FLOWER, który podczas "węchowego" testu wypadł ... najgorzej! :D

Co do działania - dobrze myje, nie wysusza rąk i fajnie wygładza dłonie - przynajmniej moje ;) Zapach utrzymuje się jakiś czas, a te mocniejsze zapachy jeszcze dłużej ;))
Wyniki testu przesyłamy do 3 grudnia, więc nie chcę jeszcze podejmować ostatniej decyzji, ponieważ cały czas dokładnie wącham moje dłonie podczas każdego mycia ;)

Aktualnie moja kolejność wygląda następująco:
Pure Flower, Creamy Orchid Oriental Night, Hawaiian Dream, Green Touch :]

Jeżeli tylko mi się uda to z chęcią wezmę udział w kolejnym testowaniu :). A niestety nie jest to proste ;) Biedronka w dniu testowania wypuszcza baner o podpowiedzi kiedy może pojawić się magiczny guzik "weź udział w testowaniu...". Nie mówi natomiast o której godzinie dokładnie testowanie się zacznie. Dlatego trzeba się nieźle naczekać i dodatkowo mieć zwinne paluszki, by ktoś tego testowania nie zabrał nam sprzed nosa.

Słyszeliście już o tej akcji? Miałyście możliwość testowania z Biedronką? Jakie są Wasze odczucia ? :)

Buziaczki, Patka  ! :)
Mio... amore

Mio... amore


Hej :)
Pogoda z dnia na dzień coraz gorsza a ja już tęsknię za upałami, ciepłą wodą i złotym piaskiem :) Dlatego skusiłam się na napisanie dla Was kolejnego podróżniczego posta.
 A dzisiejsza stacja - Włochy! :)


 Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82ochy
Włochy, czyli nasz europejski kozaczek leżą na Półwyspie Apenińskim, otoczone aż 5 morzami :)
Stolicą Włoch jest Rzym.
W tym wspaniałym Państwie miałam okazję przebywać aż dwa razy i dalej, mimo ostatniego pobytu nie zniechęca mnie do pojechania tam raz jeszcze! ;)
Pierwszy wyjazd był jednym z najlepszych wyborów z jakimi miałam okazję się zetknąć w swoim życiu. Wyjazd organizowany był przez moją szkołę kiedy ja chodziłam do 2 liceum. Na początku września zdecydowałam się z koleżankami i.... POJECHAŁYŚMY ;)
Była to wycieczka objazdowa podczas której odwiedziłyśmy:
Wenecję












 












Rimini






 Jedyne zachowane zdjęcie :P Widok z hotelu ;) Po lewej stronie widok na morze ;) oraz wschodzące słońce ;)











San Marino





 Widok na miasto ;)









Florencję
































Tivoli




 Pobyt tam to istny raz na Ziemi!
























 Orvieto















Monte Cassino



























                                                Watykan i Rzym  
























                                   oraz Pompeje i Wezuwiusz



















 Widok z Wezuwiusza ;)














 oraz wnętrze wulkanu :)








Była to wycieczka, którą zapamiętam do końca życia. Niedosyt sprawił, że w tym roku ubłagałam mojego narzeczonego i pojechaliśmy również na kozaczka, ale tym razem do miejscowości - Lido di Jesolo ;)
Niestety, pogoda nam kompletnie nie dopisała, nie było wielkich upałów, a zdarzyły się nam dni deszczowe.
Włochy są dla mnie szczęśliwe, ponieważ już drugi raz byłam nimi zauroczona - po raz pierwszy ze względu na objazd tak pięknych miejsc a po raz drugi - ze względu na oświadczyny mojego narzeczonego! <3

Jeżeli Wy również chcielibyście wybrać się w to magiczne miejsce to zapraszam serdecznie na krótki opis.



Plaża:
Miałam przyjemność opalać się na dwóch - w Lido oraz Rimini ;) Właściwie obie te miejscowości znajdują się dość niedaleko siebie ( północny-wschód Włoch) i ich plaże także się nie różnią. Długie, piaszczyste i szerokie :) W większości są  prywatne, należące do hoteli znajdujących się przy morzu,dla gości bezpłatne są leżaki oraz parasole, dla innych - nie.
Morze:
Tutaj również jak w przypadku Bułgarii morze przypomina nasz Bałtyk ;) Ja kąpałam się w Morzu Adriatyckim i miałam dość pozytywne odczucia. Jest słone, zasolenie wynosi 4-38‰. Jeżeli chodzi o żyjątka morskie to można jedynie spotkać małe, przemieszczające się krabiki :)

Temperatura:
Zarówno Rimini jak i Lido di Jesolo nie są bardzo gorącymi miejscowościami. Jeżeli chcecie mieć gwarantowane słońce i upały to polecam wybrać południe Włoch - Sycylię lub Sardynię ;)

Źródło: http://www.travelplanet.pl/przewodnik/wlochy/temperatury/

Dojazd: 
Jak w przypadku Bułgarii wybraliśmy się autokarem wraz z biurem podróży Zawadzkie . Wycieczka kosztowała nas niecałe 1400zł :) Do Włoch jechaliśmy ok. 12-13 godzin a w drodze powrotnej nasi kierowcy nabrali wiatru w żagle i w Katowicach byliśmy już po 10 godzinach jazdy :)
Waluta, ceny i regionalne potrawy:
W tym kraju obowiązuje Euro, więc taką walutę musimy zabrać ze sobą ;) Jeśli chodzi o ceny posiłków to za 1 danie zapłacimy w granicy 5-10 euro. My wykupiliśmy śniadanie oraz obiadokolację, więc nie stołowaliśmy się dodatkowo w restauracjach. Gdy zabrakło nam jedzenia wybieraliśmy się na wycieczki do Lidla lub lokalnych supermarketów ;)
Jeśli chodzi o regionalne potrawy to nie muszę chyba dużo o nich pisać. Cały świat wie, że Włochy słyną z pizzy, makaronów i lodów! :) Ja osobiście za pizzą włoską nie przepadam, ale uwielbiam za to ich makaron oraz sos pomidorowy. Nigdzie nie znajdziemy tak pysznych produktów, dlatego nie mogłam się oprzeć i nie wrócić z nimi do domu :)




Mogliśmy wybierać w hotelu co chcemy i jednego wieczoru ( na dzień następny) w karcie pojawiły się małże ;) Mój narzeczony zdecydował się na nie i stwierdził, że smakują lepiej niż wyglądają ! :D











Pyszna kawka każdego poranka ;)













Pamiątki:
Must have podczas tego pobytu było zdobycie magnesu na lodówkę jako pamiątki z Italii. Z wycieczki objazdowej kilka lat temu wróciłam z koszulką I love Italia, którą niestety zniszczyła mi moja mama podczas prania ( do dzisiaj nad tym ubolewam :( a w Lido nie mogłam znaleźć drugiej takiej samej!). Z pamiątek osobiście polecam zakup wcześniej wspomnianego sosu pomidorowego, makaronu, oliwy z oliwek czy jakiegoś trunku :)

Atrakcje:
Wycieczka objazdowa sama w sobie była jedną, wielką atrakcją, dlatego dodatkowe nie były potrzebne ;) W Lido di Jesolo trafiliśmy do największego chyba w całych Włoszech Aquaparku - AQUALANDIA. Wstęp kosztuje 40euro, ale za tyle atrakcji ta cena nie jest wcale wygórowana. Dodatkowo trzeba płacić za jedzenie zamawiane w aquaparku :)



















Włochy to kraj, który z pewnością jeszcze raz odwiedzę a Was serdecznie zachęcam do zwiedzenia tak pięknego kraju ;)

A teraz moi mili, pora wrócić do rzeczywistości i napić się ciepłej herbatki, wejść pod kocyk który przez kilka miesięcy będzie moim życiowym towarzyszem :)

PS. paczuszka na blogerskie mikołajki już skompletowana i za kilka dni zabieram się za jej spakowanie i wysłanie! Już nie mogę się doczekać ;)

Buziaczki, Patka ! :)

Copyright © 2014 recenzje / testy / zabawa / kuchnia , Blogger