S.O.S.

S.O.S.


Cześć misie ;)
Pogoda za oknem nie zachęca do spacerów, dlatego w takie dni najlepiej zająć się nieco upiększaniem siebie ;) 
Dzisiaj w poście o pielęgnacji naszych paznokci. Nie wiem jak wy, ale ja przywiązuję bardzo dużą uwagę nad tą częścią ciała. Uwielbiam, gdy są mocne, mało łamliwe i długie. Nie wyobrażam sobie nie mieć pomalowanych ładnie paznokci, a brak kolorku na stopach to już grzech :D
Jak wiadomo, nie wszyscy uważają podobnie, ale większość kobiet chce, aby paznokcie były twarde, mocne i zadbane. Z pomocą przychodzi arganowy balsam do skórek i paznokci Eveline ;)

Balsam SOS X-Treme Care to najlepsza terapia pielęgnacyjna i nawilżająca dla skórek i paznokci. Produkt zapewnia im właściwą ochronę, a efekty działania kosmetyku są zauważalne niemal natychmiast. Preparat wygładza skórki otaczające płytkę paznokcia. Wzmacnia i odżywia giętkie, łamliwe i rozdwajające sie paznokcie, przywraca im połysk.

Wskazania do stosowania preparatu:
- suche, pozadzierane skórki,
- skórki uszkodzone przez manicure,
- paznokcie giętkie, łamliwe, rozdwajające się.
Cena: 17.99zł za 12ml



Balsam znajduje się w małej, szczupłej tubeczce z fajnym aplikatorem.


Ma delikatny, kremowy odcień, który po rozsmarowaniu idealnie komponuje się ze skórką wokół paznokci i pozostawia nawilżoną warstwę przezroczystego kremu.


 Jeśli kochacie zapach olejku arganowego to ten z pewnością Wam się spodoba. Zgodnie z instrukcją aplikowałam balsam wieczorkiem, tuż przed snem. Można smarować zarówno same skórki, jak również rozprowadzając na całą płytkę. Ja, mając hybrydy smarowałam tylko skórki i jestem bardzo zadowolona z efektu. Zauważyłam, że od pewnego czasu miałam bardzo przesuszone skórki a po aplikacji balsamu jestem bardzo zadowolona. Są dobrze nawilżone, nie odstają i przede wszystkim – ładnie wyglądają ;) Niestety nie wypowiem się na temat działania na wzmocnienie płytki, ale podczas odpoczynku jednodniowego od hybryd paznokcie się nie połamały, co było dla mnie szokiem ;)
Ocena: 5/5 
http://www1.eveline.com.pl/make-up/paznokcie/pielegnacja-skorek/sos-x-treme-care-arganowy-balsam-do-skorek-i-paznokci-0

Znacie? Używacie balsamów do skórek, czy smarujecie tylko kremem do rąk?

Buziaczki, Patka ;)
Ale, ale, allepaznokcie

Ale, ale, allepaznokcie



Hej ;)
W dzisiejszym poście podsumowanie współpracy z firmą Allepaznokcie ;)



Pilnik banan o gradacji 100/80. Jest dobry jakościowo, materiał ścierny jest faktycznie trudny do zdarcia i przede wszystkim się nie niszczy ;) Myślę, że dla osób, które mają krótkie pazurki nie będzie on przydatny, ale do tipsów i posiadaczek długich i mocnych płytek będzie idealny ;)

Odżywka do paznokci, przeznaczona jest do regeneracji naturalnej płytki paznokcia m.in. po zabiegach hybrydowych, tipsach lub akrylach. Jak na odżywkę strasznie nieprzyjemnie pachnie. Jest strasznie mocna i miałam wrażenie, że zamiast naprawić moją płytkę dodatkowo ją zniszczy… Ciężko się ją zmywa.

Lakier do paznokci – One! Colour Pro, kolor koralowy. Jako, że noszę hybrydki to nie miałam okazji pomalować swoich pazurków, ale zrobiła to za mnie moja mama. Była zachwycona, zarówno kolorem, trwałością( około 4 dni) jak również samym nakładaniem emalii. Dzięki szerokiemu pędzelkowi, możemy pokryć płytkę za jednym pociągnięciem. Dodatkowym atutem lakieru jest fakt, że jedna warstwa wystarczy, żeby paznokieć wyglądał ładnie ;)

Do zdobień otrzymałam pisak do wzorków, płytkę do stempelków oraz kawior.

Jestem zachwycona pisakiem do wzorków, ponieważ bez problemu mogę wyczarować na swoich pazurkach ulubiony efekt, nie martwiąc się, że kropla lakieru spadnie niepotrzebnie na płytkę czy nabiorę zbyt mało koloru. Miałam wrażenie, że maluję płytkę pisakiem, który za chwilę się zmaże ;) Nic bardziej mylnego ;) Wzorki trzymają się dobrze, ale lepiej i dłużej będą się trzymać po zastosowaniu top coatu, albo ….

  lakieru Ceramics Gloss, czyli efekt mokrego szkła ;) Faktycznie, jak się nazywa, tak też wygląda ;) Ślicznie się świeci i nadaje paznokietkom pięknego wyglądu. Niestety na hybrydki się nie nadaje, ponieważ po pewnym czasie powstają na nich drobne mikropęknięcia ( tak, tak, wiem, że nie powinno się nakładać innego lakieru poza hybrydą, ale ja ze swoją ciekawością chciałam to sprawdzić! :D)

Kawior spisuje się w porządku, choć ja nie za bardzo za nim przepadam, ponieważ nigdy nie umiem nałożyć go poprawnie ( albo za dużo i kuleczki odpadają przy każdej okazji, albo za mało i widać prześwity). Ma świetny pudrowy kolorek ;)

Płytka do stempelków jest wykonana dobrze, nieźle odbija na paznokciu, natomiast musi być specjalnie do tego przeznaczony lakier. Ja znalazłam swojego ulubieńca już dawno i odbijam stemple lakierem z Golden Rose ;)

Ostatnim produktem, który wybrałam sobie do testów był High Gloss Cleaner, czyli odtłuszczacz do mas akrylowych, żelowych czy też hybryd. Pomimo wszystkich świetnych rzeczy jest moim numerem 1! Nabłyszcza lepiej od mojego Cleanera, którego dostałam w zestawie i pachnie… gumą balonową! W zupełności nie czuć alkoholu, pomimo, że produkt zawiera go w swoim składzie ;)
Generalnie jestem bardzo zadowolona zarówno z jakości jak i wykonania wszystkich produktów. Jestem zadziwiona lakierem, który pokrył płytkę od razu, bez pozostawiania żadnych smug, jak też Cleanerem, ponieważ myślałam, że będzie pachniał tradycyjnie i jak każdy - alkoholem. Nie podoba mi się jednak zapach odżywki, ale być może z biegiem czasu moje paznokcie się wzmocnią po hybrydach ;)

Dziękuję firmie Allepaznokcie za możliwość testowania i zrecenzowania produktów.

Wszystkich zainteresowanych produktami tej firmy zapraszam na stronę internetową: www.allepaznokcie.pl jak również do hurtowni w Dąbrowie Górniczej przy ulicy Wybickiego 12.

Buziaczki, Patka ;)
Rozgrzewająca maseczka oczyszczająca

Rozgrzewająca maseczka oczyszczająca



Dzień doberek ;)
Zrecenzowałam dla Was już pełny podstawowy zestaw do makijażu, ale jak wszystkie wiemy, nie wszystkie produkty sprawdzają się idealnie. Pozostawiają po sobie przykre skazy, zaskórniki, przesuszoną skórę i inne nieprzyjemności. Eveline ma w swojej ofercie produkt, który ma swoją broń w walce z takimi nieprzyjaciółmi ;) Zapraszam ;)

5 w1

•OCZYSZCZA

•ZŁUSZCZA NASKÓREK

•ZWĘŻA PORY

•WYGŁADZA ZMARSZCZKI

•WYRÓWNUJE KOLORYT

SOS rozgrzewająca maseczka oczyszczająca 5 w 1, oparta na unikalnej kompozycji składników aktywnych, doskonale oczyszcza i odmładza cerę. Formuła maseczki bogata w koenzymy młodości Q10+R działające w synergii z glinką przywraca skórze młody i promienny wygląd, stanowiąc doskonałą alternatywę dla profesjonalnego zabiegu mikrodermabrazji. Skutecznie złuszcza martwe komórki naskórka, reguluje wydzielanie sebum oraz zmniejsza widoczność porów.

Technologia termiczna potęguje działanie składników aktywnych oraz doskonale przygotowuje skórę do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych.

Składniki aktywne:

• KOENZYMY MŁODOSCI Q10+R zapewniają intensywną redukcję zmarszczek oraz zapobiegają powstawaniu nowych. Pobudzają naturalną zdolność komórek naskórka do samoodnowy.

BIAŁA GLINKA delikatnie złuszczając martwy naskórek, głęboko oczyszcza, odblokowuje i zwęża pory, redukując ilość zaskórników oraz wygładzając cerę.

OLEJ RUMIANKOWY nawilża, wygładza, koi i łagodzi podrażnienia. Rozjaśnia przebarwienia i wyrównuje koloryt.

WYCIAG Z ZIELONEJ HERBATY – silny przeciwutleniacz, chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami środowiska.

Cena: 3,59 zł za 7 ml

Maseczka znajduje się w opakowaniu 7ml, który starcza na kilka aplikacji. Konsystencję ma dosyć gęstą, przezroczystą z małymi drobinkami.

Zapach ma neutralny, nie duszący, niezbyt pobudzający nasze nozdrza ;). Aplikacja jest banalnie prosta, a dodatkowym plusem jest instrukcja jej nakładania. 


Podczas kolistych ruchów i rozprowadzania produktu można wyczuć ciepło, które jest dosyć przyjemne, ale znika po masażu.  Minusem może być fakt, że sama woda nie zmyje dokładnie maseczki, musimy użyć dodatkowej micelki albo jakiegoś toniku ;)
Co do samego działania to oczywiście nasza skóra po dotknięciu jest gładziutka jak pupcia niemowlęcia, złuszcza naskórek –  czuć po niej taką świeżość ;) Czy oczyszcza? Z pewnością ;) Zwężenia porów nie zauważyłam, ale na pewno zmniejszyła się trochę ilość wydzielanego sebum, więc sprawdzi się u osób z tłustą cerą. Nie wiem, czy wygładza zmarszczki, bo ich nie mam :p i nie wydaje mi się, żeby wyrównywała koloryt. Po jakimś czasie pokonując różnicę temperatur w domu czułam straszne ciepło na policzkach – nie wiem, ale być może był to efekt maseczki.
Ogólnie nie jestem zwolenniczką maseczek, nie lubię ich nakładać, źle się w nich czuje. A Wam jak się podoba? Byłybyście skłonne ją kupić? Piszcie ;)


Buziaczki, Patka ;)
Princessa Zebra

Princessa Zebra

Dobry wieczór wszystkim nocnym Markom ;)

Co byście nie zapomnieli o tym, że mój blog to nie tylko blog o kosmetykach dzisiaj krótko chciałam zrecenzować dla Was nowy wafelek na naszym rynku - Princessa Zebra ;)


Cena sugerowana to 99 groszy za 37g i można go znaleźć zapewne w każdym markecie czy sklepie za rogiem ;)

Co prawda nie jadam takich wafelków, ale czasami są takie dni, gdy najdzie mnie ochota na coś słodkiego i sięgam po wszystko co rzuci mi się w oczy ;) Akurat miałam taką ochotę, a reklama nowość bardzo mnie zaciekawiła i postanowiłam ją kupić ;)


Z pewnością skład niestety nie zachęca - na pierwszy rzut oka wysuwa się olej palmowy, który należy do nasyconych kwasów tłuszczowych, które spożywane w nadmiarze przyczyniają się do nadwagi, otyłości czy miażdżycy. Dalej możemy znaleźć mąkę pszenną i cukier. Pozytywną rzeczą jest to, że producent zaznacza produkty obecne w wafelku, które mogą przyczynić się do powstaniu alergii.


Porcja batonika to : 201 kcal
Białko: 3,2g
Tłuszcze: 12,1g
Węglowodany: 19,5g
... a to tylko 37g wafelka... ;)

Jeśli znacie Princessy to wiecie, że to dość słodki wafelek z mleczną polewą. Nowa - Zebra, nie posiada polewy i wygląda jak tańsza wersja Knopersa :P. Zaskoczyła mnie tutaj słodkość, ponieważ był on nieco mniej słodki niż tradycyjny. Całościowo smakuje bardzo dobrze, jak każdy lepszy wafel ;)


Jako przyszły dietetyk nie będę go Wam polecała, ponieważ jest wiele innych, lepszych i zdrowszych źródeł dostarczenia kalorii, ale od strony prywatnej zachęcę to wypróbowania nowej, mniej słodkiej wersji Princessy ;)

Widziałyście ją na półkach sklepowych? Miałyście okazję spróbować? Jakie są Wasze opinie?

Buziaczki, Patka! :)
Big Volume Explosion

Big Volume Explosion



Hej! ;)
 Mamy już korektor, podkłady, róż do policzków, ale czego nam jeszcze brakuje? Podkreślenia rzęs! Dlatego dzisiaj o maskarze Big Volume Explosion! Zapraszam ;)

Producent:
EKSPLOZJA OBJĘTOŚCI RZĘS!
 Doskonałe pokrycie każdej rzęsy.
 Precyzyjne rozdzielenie rzęs.
 Głęboką czerń.
 Podkręcenie.
 Wyjątkowe podkreślenie spojrzenia.
  Całodzienna trwałość.
  Bez sklejania i bez grudek.
Nowa, innowacyjna szczoteczka do zadań specjalnych BIG BRUSH TM idealnie pokrywa grubą warstwą tuszu każdą rzęsę, zapewniając spektakularny efekt i wyjątkowe podkreślenie spojrzenia.
20 rzędów elastycznych włosków ułożonych w różnych kierunkach ułatwia nałożenie tuszu i skrupulatne rozdzielenie, każda rzęsa zostaje idealnie pokryta warstwą głębokiej czerni, bez sklejania i bez grudek!
•  Zaawansowane składniki aktywne zapobiegające wypadaniu i łamaniu rzęs.
•  Doskonale wzmacnia, odżywia i kondycjonuje rzęsy.
•  Mineralne pigmenty i naturalny wosk carnauba pobudzają rzęsy do wzrostu, zapobiegają ich wypadaniu i łamaniu się.
•  D-panthenol odbudowuje strukturę włosa, widocznie zagęszczając i pogrubiając rzęsy.
•  Najcenniejsze składniki z olejku jojoba, bogatego w witaminy A, F i E dogłębnie nawilżają, uelastyczniają i wzmacniają rzęsy.
•  Wyjątkowo delikatny dla oczu nie powoduje podrażnień.
Cena: 18,59zł za 11 ml

Jeśli czytacie dokładnie moje posty to wiecie, że jestem osobą, która jest wymagająca jeśli chodzi o podkreślenie rzęs. Lubię jak wyglądają zalotnie i są mocno uwidocznione.
Pierwsze na co zwracam uwagę przy kupnie to wygląd szczoteczki. Lubię jak jest masywna i gruba. Wtedy wiem, że nie będę musiała się namachać, żeby moje rzęsy doprowadzić do porządku. Ta wygląda świetnie! Jest dość gruba i okrągła i nabiera niewielką ilość tuszu.


Kolor oczywiście czarny, a zapach typowy dla maskar ;)
Z działania jestem bardzo, bardzo zadowolona, ponieważ świetnie podkręca rzęsy, pogrubia je i broń Boże nie skleja ;) Mimo, że na zdjęciu poniżej tak to właśnie wygląda, natomiast uwierzcie mi, że musiały one się tak po prostu ułożyć ;).

Fajnym aspektem jest również to, że tusz się nie kruszy i pomimo kilkugodzinnym noszeniu wyglądają jakby dopiero został nałożony na rzęski. Z usuwaniem również nie ma problemów, moja micelka daje sobie radę ;)

http://www1.eveline.com.pl/make-up/oczy/mascary/big-volume-explosion

Ocena: 5/5 ;)

Ech, wybór maskar jest dzisiaj naprawdę trudny. Czym wybieracie się przy wyborze? Jakie są Wasze ulubione?

 
Buziaczki, Patka ;)
 


Copyright © 2014 recenzje / testy / zabawa / kuchnia , Blogger